środa, 31 grudnia 2014

Początek

No więc zaczynam moją przygodę z blogiem, a więc od początku. Mam 50, lat prawie 2 lata temu dowiedziałam się, że mam nowotwór złośliwy. Podczas wycięcia nowotworu uszkodzono mi strunę głosową, następna operacja, chorobowe się przedłużało, potem świadczenie rehabilitacyjne no i w pracy mi podziękowano, a ponieważ podejrzewano przerzut wystąpiłam do ZUS o rentę, no i dostałam na całe 3 miesiące do czasu wykluczenia przerzutu. Swoją drogą nie chcę przerzutu ani tej wypłakanej renty. A więc podsumowując: mam: 50 lat, 30 lat pracy w Polsce, nie mam: przerzutu, pracy ani renty. I tu zaczyna się moje drugie życie: wyjeżdżam do BELFASTU i zostaję emigrantką.


Belfast to dziwne miasto od samego początku wszystko mnie tu zaskakuje.Domy prawie jednakowe z cegły,szerokie ulice, ruchliwe centrum i masa uśmiechniętych ludzi.Domy nie są tu tak okazałe jak w Polsce,ale ludziom żyje się tu o wiele łatwiej. Myślę że w Polsce ludzie mieszkają dobrze,ale żyją skromnie a tu mieszkają skromnie a żyją dobrze. Bardzo zdziwiło mnie że ludzie którzy wysiadają z autobusu zawsze dziękują kierowcy (niesamowite) zresztą na każdym kroku słychać: sorry, thank you. Ludzie jak już wspomniałam są  uśmiechnięci i bardzo pomocni, na ulicy często zagadują, nie wiem czy na prawdę są tacy czy tylko udają i szczerze mówiąc wcale mnie to nie obchodzi po prostu podoba mi się to.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz